poniedziałek, 29 lipca 2013

a w dodatku - o dodatku

Muszę przyznać, że w naszych czasach dodatki to bardzo ciekawa sprawa. Czasem dają więcej efektu niż sam strój - ponieważ jest to z góry założone. Czasem jednak dają niestety ZA dużo efektu, ponieważ jest ich założone ZA dużo. Jak znaleźć złoty środek? W obchodzeniu się z dodatkami trzeba pamiętać o kulturze "Z nimi przebywania". Cóż to znaczy? To, że świecimy z daleka lub oblane jesteśmy wszystkimi kolorami wesołego miasteczka - bo akurat są modne - Nic nie znaczy. Dodatek jak sama nazwa wskazuje, ma być przyprawą do całości. Wyobraźcie sobie Merlin z 1000000 pieprzyków na twarzy..... Jeden sprawił, że była zalotna...ale 1000000 ? Czasem - rzecz jasna każda z nas ma skłonność do przesady, zwłaszcza że na rynku obecnie jest pełno przepięknych dodatków. Naturalną biżuterię zdominował rynek tej sztucznej - wcale nie tańszej. Na wielu blogach, profilach sprzedawców allegrowych itd. jest grono ludzi zajmujących się wyrabianiem biżuterii, ale to nie znaczy, że każda z nas ma być sroczką. Mówiąc o dodatkach nie możemy zapomnieć o makijażu. Tu zaczynają się schodki. Piękne telewizyjne twarze pokazują nam jak gładkie, nieskazitelne i idealne możemy być.Niestety alabastrowej cery nie uzyskamy przez nałożenie kolejnej warstwy kosmetyków, które dookoła przyciągają nas opakowaniem, recenzjami i w końcu ceną. Nie oszukujmy się każda z nas doskonale wie, że ideały z telewizji idealne nie są, sęk w tym jednak - dobrze wiemy o tym, ale na siłę chcemy być SFOTOSZOPOWANE. Cóż jest lato i takie fotoszopowanie naszej cery niestety nie wpływa na korzyść, zwłaszcza że każda kolejna warstwa idealnie izoluje naszą skórę od słońca, a co gorsza od tlenu. Nie próbuję się tu wymądrzać, jednak sama wypróbowałam już multum kosmetyków, dobrze że cera mojego ukochanego pozytywnie traktuje kremy, na które wydałam kupę pieniędzy, a nie dały efektu takiego jaki był oczekiwany. Problemy z cerą ma większość z nas tak kobiety jak i mężczyźni - więc jedyne co nam pozostało to dbać o nią, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Podsumowując, troszkę grostekowo, ale czasem lepiej sobie wyobrazić...Zatem...tłusta cera, kilka warstw ciężkiego makijażu (rzecz jasna matującego), przepiękny lecz ciężki cień na powiekach, super extra mega hiper wydłużająco-podkręcająco-pogrubiający tusz na przedłużonych naturalnym włosiem rzęsach, piękna i wręcz ogromna kolia o różnobarwnych kamieniach i do tego bujna fryzura przez którą przebłyskują równie bujne i wielokolorowe, wiszące kolczyki.... Ciężko....



Odnośnie dodatków sprawiłam sobie pazurki same w sobie już jako dodatki - kolor, a raczej kolory iście letnie , ale Olaboga! codziennie wieczorem, gdy szykuję ubrania na następny dzień dopasowuję je do paznokci :) dobrze, że moja szafa póki co daje radę. Choć znając życie, za kilka dni i tak pewnie nie będę miała co na siebie włożyć :).
Wrzucam wam więc moje kochane cudaczne paznokcie i kilka moich ulubionych dodatków, a raczej aż dwa - okulary przeciwsłoneczne  i kolorowe sandałki :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz