Muszę przyznać, że w naszych czasach dodatki to bardzo ciekawa
sprawa. Czasem dają więcej efektu niż sam strój - ponieważ jest to z
góry założone. Czasem jednak dają niestety ZA dużo efektu, ponieważ jest
ich założone ZA dużo. Jak znaleźć złoty środek? W obchodzeniu się z
dodatkami trzeba pamiętać o kulturze "Z nimi przebywania". Cóż to
znaczy? To, że świecimy z daleka lub oblane jesteśmy wszystkimi kolorami
wesołego miasteczka - bo akurat są modne - Nic nie znaczy. Dodatek jak
sama nazwa wskazuje, ma być przyprawą do całości. Wyobraźcie sobie
Merlin z 1000000 pieprzyków na twarzy..... Jeden sprawił, że była
zalotna...ale 1000000 ? Czasem - rzecz jasna każda z nas ma skłonność do
przesady, zwłaszcza że na rynku obecnie jest pełno przepięknych
dodatków. Naturalną biżuterię zdominował rynek tej sztucznej - wcale nie
tańszej. Na wielu blogach, profilach sprzedawców allegrowych itd. jest
grono ludzi zajmujących się wyrabianiem biżuterii, ale to nie znaczy, że
każda z nas ma być sroczką. Mówiąc o dodatkach nie możemy zapomnieć o
makijażu. Tu zaczynają się schodki. Piękne telewizyjne twarze pokazują
nam jak gładkie, nieskazitelne i idealne możemy być.Niestety
alabastrowej cery nie uzyskamy przez nałożenie kolejnej warstwy
kosmetyków, które dookoła przyciągają nas opakowaniem, recenzjami i w
końcu ceną. Nie oszukujmy się każda z nas doskonale wie, że ideały z
telewizji idealne nie są, sęk w tym jednak - dobrze wiemy o tym, ale na
siłę chcemy być SFOTOSZOPOWANE. Cóż jest lato i takie fotoszopowanie
naszej cery niestety nie wpływa na korzyść, zwłaszcza że każda kolejna
warstwa idealnie izoluje naszą skórę od słońca, a co gorsza od tlenu.
Nie próbuję się tu wymądrzać, jednak sama wypróbowałam już multum
kosmetyków, dobrze że cera mojego ukochanego pozytywnie traktuje kremy,
na które wydałam kupę pieniędzy, a nie dały efektu takiego jaki był
oczekiwany. Problemy z cerą ma większość z nas tak kobiety jak i
mężczyźni - więc jedyne co nam pozostało to dbać o nią, oczywiście w
pozytywnym tego słowa znaczeniu. Podsumowując, troszkę grostekowo, ale
czasem lepiej sobie wyobrazić...Zatem...tłusta cera, kilka warstw
ciężkiego makijażu (rzecz jasna matującego), przepiękny lecz ciężki cień
na powiekach, super extra mega hiper
wydłużająco-podkręcająco-pogrubiający tusz na przedłużonych naturalnym
włosiem rzęsach, piękna i wręcz ogromna kolia o różnobarwnych kamieniach
i do tego bujna fryzura przez którą przebłyskują równie bujne i
wielokolorowe, wiszące kolczyki.... Ciężko....
Odnośnie
dodatków sprawiłam sobie pazurki same w sobie już jako dodatki - kolor,
a raczej kolory iście letnie , ale Olaboga! codziennie wieczorem, gdy
szykuję ubrania na następny dzień dopasowuję je do paznokci :) dobrze,
że moja szafa póki co daje radę. Choć znając życie, za kilka dni i tak
pewnie nie będę miała co na siebie włożyć :).
Wrzucam wam więc moje kochane cudaczne paznokcie i kilka moich ulubionych dodatków, a raczej aż dwa - okulary przeciwsłoneczne i kolorowe sandałki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz