Dziś przedstawię wam dosyć ciekawą historię – rzecz jasna
moją z kosmetykami. Kosmetykami wyjątkowymi – bo dermo kosmetykami.
Prawdopodobnie spory odsetek nas i kobiet, i mężczyzn stojąc w aptece w kolejce
zerkał na kosmetyki w niej się znajdujące. Wielkie, znane nam z reklam nazwy
firm rzucają się w oczy rzecz jasna jako pierwsze, ciężej jednak jest się przebić
tym klasycznym, spokojniejszym i wyglądającym niekoniecznie jak amerykański
komiks.
Moja historia z kosmetykami Avène rozpoczęła się bardzo przypadkowo, ponieważ wygrałam do przetestowania ich żel. Żel przyszedł do mnie – zmiażdżony, zatem w związku z faktem, iż byłam zobowiązana do przetestowania go, zgłosiłam fakt do Firmy. Po kilku dniach przywitała mnie miła przesyłka wraz z innymi próbkami. Za każdym razem, gdy mam używać czegoś nowego, bardzo się waham, zwłaszcza, że moja cera jest wyjątkowo problemowa – tłusta z niedoskonałościami. Próbki jak się okazały – należały do serii przeznaczonej właśnie do takiej skóry. Odsunęłam inne kosmetyki, pozwalając na działanie jedynie serii Avène. Ku mojemu zdziwieniu – moja cera jest ZDROWA!!!! Nie będę wam opisywać krok po kroku, jak testowanie wyglądało. Opowiem wam za to w jakich krokach stosuję kosmetyki – bo po dwóch tygodniach stosowania próbek, zainwestowałam w swój własny zestaw Avène.
Krok 1: Higiena skóry – po 16h noszenia makijażu, zanieczyszczeń, znoszeniu klimatyzacji, wariacji atmosferycznych i jarzeniowego światła, najpierw poddaję moją skórę oczyszczeniu. Nie znoszę kosmetyków, które są ciężkie, które się nie pienia i zostawiają nieprzyjemne uczucie na twarzy, albo niestety dostają się do oczu powodując pieczenie. Z Avene używam Żel oczyszczający Cleanance. Nie zawiera mydła, oczyszcza naskórek bardzo dokładnie. Pięknie pachnie – dlatego podczas mycia twarzy nie czuję dyskomfortu. Skóra po jego zmyciu jest bardzo gładka, wygląda na zdrową i nie jest odrętwiała.
Moja historia z kosmetykami Avène rozpoczęła się bardzo przypadkowo, ponieważ wygrałam do przetestowania ich żel. Żel przyszedł do mnie – zmiażdżony, zatem w związku z faktem, iż byłam zobowiązana do przetestowania go, zgłosiłam fakt do Firmy. Po kilku dniach przywitała mnie miła przesyłka wraz z innymi próbkami. Za każdym razem, gdy mam używać czegoś nowego, bardzo się waham, zwłaszcza, że moja cera jest wyjątkowo problemowa – tłusta z niedoskonałościami. Próbki jak się okazały – należały do serii przeznaczonej właśnie do takiej skóry. Odsunęłam inne kosmetyki, pozwalając na działanie jedynie serii Avène. Ku mojemu zdziwieniu – moja cera jest ZDROWA!!!! Nie będę wam opisywać krok po kroku, jak testowanie wyglądało. Opowiem wam za to w jakich krokach stosuję kosmetyki – bo po dwóch tygodniach stosowania próbek, zainwestowałam w swój własny zestaw Avène.
Krok 1: Higiena skóry – po 16h noszenia makijażu, zanieczyszczeń, znoszeniu klimatyzacji, wariacji atmosferycznych i jarzeniowego światła, najpierw poddaję moją skórę oczyszczeniu. Nie znoszę kosmetyków, które są ciężkie, które się nie pienia i zostawiają nieprzyjemne uczucie na twarzy, albo niestety dostają się do oczu powodując pieczenie. Z Avene używam Żel oczyszczający Cleanance. Nie zawiera mydła, oczyszcza naskórek bardzo dokładnie. Pięknie pachnie – dlatego podczas mycia twarzy nie czuję dyskomfortu. Skóra po jego zmyciu jest bardzo gładka, wygląda na zdrową i nie jest odrętwiała.
Krok2: Pielęgnacja skóry – sam żel jest zaskakujący, jednak
do mojej cery trzeba było czegoś więcej.
Działającego zdecydowanie, ograniczającego moje ogólnie występujące
niedoskonałości. Zanim kupiłam zestaw używałam jedynie TriAcnèal – jako walki z
niedoskonałościami. Stosowałam go jedynie na noc. Po zakupieniu całego zestawu,
który dobrałam indywidualnie do moich problemów, rano używam Emulsji
matująco-regulującej Cleanance. Skóra jest gładka, pory są poodmykane –
zaskórniki, pojedyncze, brzydkie prycze nie pojawiają się.
Krok3: Pielęgnacja
uzupełniająca - dla mnie ten krok
dotyczy maski, kremu nawilżającego oraz kremu na przebarwienia. Używam ich
sporadycznie – maski raz na 1,5 tygodnia, kremu nawilżającego, który chroni
moją skórę przed silnym działaniem kuracji antytrądzikowej używam raz w
tygodniu, aby nie doprowadzić do jej przesuszenia i łuszczenia. Zaś kremu na
przebarwienia używam sporadycznie w celu usunięcia przebarwień z przeszłych
problemów z trądzikiem.
Z ręką na sercu mogę polecić te produkty, coś w końcu
pomogło mojej skórze. Nie martwię się błyszczącą skórą, czy niedoskonałościami,
które walczyły z podkładem, które to ma być bardziej widoczne. Produkty są
bardzo profesjonalne, one nie jak kosmetyki dostępne na każdej drogeryjnej
półce, są zwykłą zmyłką dla naskórka – one ratują problemy skórne, które są
nieprzyjemnym problemem jeszcze z czasów dorastania. Jeśli ktokolwiek chciałby
wiedzieć więcej na temat tych kosmetyków polecam skorzystanie z porad zawartych
na stronie lub zadając pytanie w komentarzu tuż pod postem. Jeśli chodzi o
cenę, nie jest ona zbyt wygórowana jak na kosmetyki, które można dostać w
aptece – jednak jeśli chodzi o pomoc w takich problemach jakie miałam ja –
mogłabym zapłacić za nie każdą cenę.




Hej Deta, świetny pomysł z tym blogiem, bardzo ciekawe posty, widać, że wiesz o czym piszesz. Od dziś zaglądam regularnie. Powodzenia! (: Pozdrawiam Kaśka.
OdpowiedzUsuńDziękuję :) bardzo mi miło! :) no i cóż - serdecznie zapraszam do odwiedzania :)
Usuńa cenowo jak przedstawiają się produkty :)?
OdpowiedzUsuńKosmetyki od 32 zł do 65 z tych, które kupowałam ja :)
UsuńMi też kosmetyki Avene pomogły. Zgadzam się z opinią w 100%
OdpowiedzUsuńMam ten sam płyn z Avene, ale po nim moja skóra jest strasznie sucha i robią mi się plamy z których schodzi skóra ;/
OdpowiedzUsuń